Jedna z rzeczy, które dziś usłyszałam zapadła mi głęboko w serce.
Jezus Chrystus przygotowuje sobie Oblubienicę,
bez skazy i zmazy (wg jednego z tłumaczeń bez zmarszczki :P),
przyodzieje ją w czysty, lśniący bisior.
Bisior:
"Bisior to najcenniejsza i wyjątkowo rzadka tkanina. Nazywana też jedwabiem morskim lub oceanicznym, ma piękny odcień głębokiego brązu wpadającego w złoto. Pod wpływem światła mieni się dziesiątkami kolorów.
Bisior powstaje z nici uzyskiwanych z gruczołu bisiorowego dużej małży żyjącej w Morzu Śródziemnym. Na wyprodukowanie 1 metra materiału potrzebnych jest około 1000 małży."
Bisior powstaje z masy perłowej,
chyba każdy wie, jak powstaje perła...
Ziarenko piasku lub inny mały okruszek dostaje się do wnętrza muszli małży...
Perła jest "reakcją na ciało obce, które przedostało się do muszli"...
Małża nie wytwarza jej dla ozdoby,
ona cierpi, czuje ból, broni się...
Taka myśl na dobranoc...
Najpiękniejsze perły powstają przy największym cierpieniu.
Im większy ból, tym piękniejsza perła.
Patrząc na wspaniałą perłę,
ciężko domyślić się, czym była okupiona...
Idąc przez burzę,
gdy wiatr wieje prosto w twarz,
gdy sypie piach,
łzy,
ból,
cierpienie...
Nie zapominaj,
tak właśnie powstają perły, te prawdziwe...
Jesteś perłą w rękach Mistrza,
On wie co robi,
On widzi to, jak będziesz "wyglądać", gdy przejdziesz ten proces...
Może to wbrew logice,
to Cię nie zniszczy,
to Cię nie zabije,
to Cię przemieni w drogocenny Klejnot,
dzieło rąk Mistrza...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz